Superpuchar Europy UEFA – zapowiedź i najlepsze kursy

Już po raz 44-ty rozegrany zostanie mecz o Superpuchar Europy UEFA. Tym razem na miejsce spotkania wybrano Stambuł i stadion Besiktasu. Pod wieloma względami będzie to spotkanie przełomowe. Przede wszystkim to pierwszy angielski finał Superpucharu. Oficjalnym gospodarzem będzie Liverpool (triumfator Ligi Mistrzów), zaś po stronie gości w protokole meczowym pojawi się Chelsea (zwycięzca Ligi Europy).

Kolejną ciekawostką dotyczącą meczu jest skład sędziowski. Po raz pierwszy w meczu o stawkę w rozgrywkach UEFA, spotkanie posędziuje kobieta. Francuzka Stephanie Frappart  wraz z dwoma swoimi asystentkami na liniach będą „bohaterkami” obsady sędziowskiej. Będzie to na pewno spora ciekawostka, a my możemy się spodziewać większej liczby komentarzy na temat decyzji sędziego (sędziny). O to by kontrowersji nie było zbyt wiele będzie dbał zespół VAR. To kolejny przełom w finałach UEFA. VAR, co prawda wprowadzono już od fazy play-off Ligi Mistrzów, lecz to będzie pierwszy finał Superpucharu z użyciem systemu wideoasystenta.

Zarówno Liverpool, jak i Chelsea mają już za sobą pierwsze spotkania w nowym sezonie. Podopieczni Jurgena Kloppa najpierw po świetnym z obu stron meczu, musieli uznać wyższość w karnych Manchesteru City w meczu o Tarczę Wspólnoty, a potem bez najmniejszych problemów ograli Norwich 4:1, wygrywając do przerwy już czterema golami. Całkiem odmiennie rozpoczął się sezon dla londyńskiej Chelsea. Prowadzeni przez legendę klubu, Franka Lamparda, „The Blues” ulegli na Old Trafford „Czerwonym Diabłom” aż 0:4. Zdecydowanie był to debiut do zapomnienia dla Lamparda i jego piłkarzy, pytanie jak szybko Londyńczycy będą w stanie otrząsnąć się z tego koszmaru.

Bukmacherzy idą zarówno za trendem mówiącym, iż większość Superpucharów pada łupem zwycięzców Ligi Mistrzów, jak również obecną formą drużyn i zdecydowanie faworyzują Liverpool. Najlepszy kurs na „The Reds” w tak prestiżowym spotkaniu to zaledwie 1,65.  To co prawda inny stadion niż w 2005, kiedy to po jednym z najbardziej pamiętnych finałów Ligi Mistrzów Liverpool ograł Milan przy wielkim udziale Jerzego Dudka, ale wygląda na to że miasto samo w sobie jest dla nich szczęśliwe i raczej nie zanosi się na zmianę. Chelsea z wygraną w meczu to aż 6-krotność postawionej stawki. Jeśli zaś rozpatrujemy opcję „kto podniesie puchar?”, czyli rozstrzygnięcie wraz z ewentualną dogrywką lub karnymi, kursy przedstawiają się następująco: 1,37 na Liverpool, 3,10 na Chelsea.

Kursy na bramki, zarówno „powyżej 2,5”, jak i „obie drużyny strzelą” wynoszą 1,70, co oznacza, że spodziewać się możemy meczu otwartego i obfitującego w gole. Co najmniej 2 bramki Liverpoolu wyceniane jest na kurs 1,60, taka sama opcja dotycząca Chelsea to kurs 3,35. Ciekawie prezentuje się kurs na wygraną faworytów do zera.  Zwycięstwo zespołu Jurgena Kloppa nie tracąc przy tym bramki to kurs 3,00.  Liverpool z wygraną w handicapie (-1), czyli różnicą 2 bramek lub wyżej to kurs 2,60.

Czołówka zawodników do strzelenia gola w meczu to także gracze „The Reds”. Salah, Mane, Origi, Firmino czy Shaqiri wyceniani są na kursy w zakresie 2,20 – 2,80. Faworytem oczywiście Mohammed Salah, na którego najlepszy kurs do zakończenia meczu z golem to 2,20. Pierwszymi zawodnikami Chelsea w tym zestawieniu są Abraham i Giroud po podobnych kursach, oscylujących w okolicy 4,00.

Zapowiada się historyczny mecz, ale czy łatwo zakończony zwycięstwem faworyzowanego Liverpoolu? Tego dowiemy się już w środę. Mnóstwa emocji i powodzenia!

Link sponsorowany:

Baw się bez ryzyka!

Fot. tt.se