Mecze na przełamanie feralnych serii

W 11. kolejce Ekstraklasy dojdzie do dwóch bezpośrednich spotkań drużyn, które w tych rozgrywkach zawodzą i spisują się znacznie poniżej oczekiwań.

Śląsk Wrocław i Jagiellonia Białystok znakomicie zainaugurowały nowy sezon w Ekstraklasie, ale w ostatnim czasie obie drużyny złapały wyraźną zadyszkę. Piątkowe spotkanie będzie dla obu zespołów szansą na przełamanie.

Wrocławianie nie wygrali żadnego z sześciu ostatnich starć. – Pokazałem drużynie tabelę i zapytałem się chłopaków, w którą stronę chcemy iść. Reakcje od zawodników była jednak pozytywna – powiedział na przedmeczowej konferencji opiekun wrocławskiej jedenastki.

“Mamy szacunek dla najbliższych rywali. Wiemy, że jest to zespół z pewną jakością w obronie, ale mamy jasny cel do zrealizowania. Proszę wszystkich kibiców, aby w tych trudnych chwilach dali nam wsparcie. Dla nas wszystkich jest to bardzo ważne”

– zaapelował Vitezslav Lavička.

Ekipa ze stolicy Śląska będzie musiała jednak rodzić sobie bez swojego kapitana. Powrót Krzysztofa Mączyńskiego na boisko opóźnia się ze względu na problemy z kolanem. “Mąka” wznowił już treningi indywidualne, ale piątkowy mecz zobaczy co najwyżej z trybun.

Feralną serię spotkań bez zwycięstwa chcą przerwać także białostoczanie. – Na pewno nie możemy być zadowoleni z dorobku punktowego. Dwa “oczka” w czterech meczach to zdecydowanie za mało – skomentował ostatnie rezultaty trener “Jagi”.

“Po 10 kolejkach różnice punktowe są niewielkie, ale nie możemy pozwolić, aby ktokolwiek uciekł nam w tabeli. Jesteśmy w takiej sytuacji, że wszędzie musimy szukać “oczek”, dlatego do Wrocławia jedziemy po wygraną”

– zadeklarował Ireneusz Mamrot.

Obu ligowych rywali dzieli zaledwie jeden punkt w tabeli, dlatego tym spotkaniu bardzo trudno jest wskazać jednoznacznego faworyta. Bukmacherzy większe szanse na zdobycie trzech punktów dają gospodarzom. Za wygraną wrocławskiej drużyny serwis Betsson płaci 2,28 PLN za każdą postawioną złotówkę. Nic w tym dziwnego, wrocławianie w tym sezonie jeszcze nie doznali żadnej porażki u siebie.

Trener Śląska ostrzegał przed Imazem

Z drugiej strony białostoczanie zaliczają się do najskuteczniejszych drużyn w lidze. Czeski szkoleniowiec nie ukrywał, że uczulał swoich zawodników na Jesusa Imaza. Hiszpański napastnik w dotychczasowych 10 ligowych potyczkach strzelił 8 goli. Zatrzymanie lidera klasyfikacji strzelców będzie niezwykle trudne, dlatego opcja powyżej 2,5 goli w regulaminowym czasie gry po kursie 2,03 oraz “gol w obu połowach” z mnożnikiem 1,88 są opcjami wartymi rozważenia.

Mistrz kontra wicemistrz

Szlagierem kolejki teoretycznie powinno być starcie Piasta Gliwice z Legią Warszawa. W końcu mistrz Polski podejmuje na własnym terenie wicemistrza Polski. Szkoda tylko, że obie drużyny rozczarowują swoją postawą i są dalekie od powtórzenia osiągnięć z zeszłego sezonu.

Fot. TT.se

Gliwiczanie po 10. kolejkach plasują się poza pierwszą ósemką i obrona tytułu wydaje się być coraz mniej prawdopodobna. W tym momencie traderzy z serwisu Betsson wyceniają mistrzostwo Piastunek na 17 PLN. Mimo 5. miejsca w tabeli, głównym faworytem bukmacherów do mistrzostwa Polski pozostaje stołeczny zespół (kurs 2,75).

Tylko jedno zwycięstwo w czterech ostatnich ligowych, wyłączając triumf nad trzecioligową Unią Skierniewice  w Pucharze Polski, to nie są rezultaty, które pomagają drużynie Waldemara Fornalika myśleć o nawiązaniu do sukcesu z ubiegłego sezonu.

Liderzy zespołu mistrza Polski, którzy w zeszłym doprowadzili zespół do historycznego triumfu, w tym sezonie zawodzą na całej linii. Gliwicka drużyna w znacznym stopniu uzależniona jest od aktualnej formy Jorge Felixa. Najlepszy strzelec Piastunek w tym sezonie strzelił pięć goli, co stanowi połowę całkowitego dorobku strzeleckiego całej drużyny.

Kiepski początek sezonu notują także warszawianie. Odkąd wprowadzono ESA 37, tylko trzy razy legioniści zebrali mniej punktów po 10. kolejkach. Podopieczni Aleksandara Vukovicia często gubią punkty i nie potrafią utrzymać na dłużej równej formy.

Zarówno Piast jak i Legia w tym sezonie nie grzeszą skutecznością, dlatego warto zaryzykować postawienie na poniżej 1,5 gola po kursie 2,80. Nieco bezpieczniejszą selekcją wydają się być także poniżej 0,5 gola w pierwszej połowie (kurs (2,45) lub obie drużyny nie strzelą (1,84).

Baw się bez ryzyka!

Fot. TT.se