Mecz najskuteczniejszych polskich drużyn z pustymi trybunami w tle

Pedro Tiba i Christian Gytkjaer

Zaplanowane na sobotę piłkarskie święto zepsuł koronawirus. Hit Lech Poznań – Legia Warszawa zostanie rozegrany bez udziału publiczności. Kibiców uratuje jedynie transmisja w otwartej telewizji.

Wszystko wskazuje na to, że 134. polskie “El Clasico” przynajmniej odbędzie się. Bilans dotychczasowych spotkań przemawia na korzyść warszawskiego zespołu, który w wygrał 59 bezpośrednich starć, 41 razy zwyciężali lechici, a 33-krotnie padł remis. Co ciekawe, żadna z ostatnich dziewiętnastu batalii między tymi drużynami nie zakończyła się podziałem punktów.

Aleksandar Vuković ma problem z zestawieniem przedniej formacji / Fot. TT.se

– To specyficzny moment i każdy odczuwa, że to nowa sytuacja. Różne rzeczy człowiek rozmyśla. Bardzo prawdopodobne, że, jeśli w ogóle się to uda, sezon zostanie dograny z dużymi trudnościami. Patrząc na inne kraje można się spodziewać wcześniejszego zakończenia sezonu. My jednak musimy robić swoje. Zapracowaliśmy na to, by czuć komfort. Jeśli źle byśmy zaczęli rundę i byli za plecami innych drużyn, czulibyśmy się dużo gorzej. Tak było we wcześniejszych latach na tym etapie sezonu. Mogłoby to spowodować plucie sobie w brodę po tym, co może nastąpić

– powiedział trener Aleksandar Vuković.

Sytuacja kadrowa

Sobotni szlagier anonsowany jest jako starcie najskuteczniejszych drużyn w Ekstraklasie. Legioniści w tym sezonie strzelili 54 gole, zaś poznaniacy mają w dorobku 45 bramek. Podopieczni Aleksandara Vukovicia przystępują jednak do nadchodzącej konfrontacji osłabieni brakiem najskuteczniejszego strzelca. Jose Kante, bo o nim mowa, w ostatniej kolejce został ukarany czerwoną kartką. Z kolei występ jego dotychczasowego zmiennika – Tomasa Pekharta jest bardzo wątpliwy. Sprowadzony z Las Palmas Czech zmaga się z urazem kolana.

Przypomnijmy, iż od dłuższego czasu poza kadrą meczową znajduje się Vamara Sanogo. Francuski napastnik trenuje indywidualnie po zerwaniu więzadeł krzyżowych. Oznacza to, że “Vuko” będzie zmuszony do wystawienia na szpicy niedoświadczonego Macieja Rosołka. 18-latek bardzo miło wspomina ostatnią konfrontację z Lechem. Po pierwsze – był to jego debiut na ekstraklasowych boiskach, a po drugie – nastoletni piłkarz strzelił gola na wagę zwycięstwa. W październiku minionego roku na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej stołeczna ekipa wygrała z Lechem 2:1.

Szkoleniowiec wicemistrzów Polski nie będzie mógł również skorzystać z kontuzjowanego Williama Remy’ego oraz pauzującego za nadmiar żółtych kartek Pawła Wszołka.

Znacznie lepiej wygląda sytuacja w drużynie Dariusza Żurawa. Do treningów wrócił na pełnych obrotach wrócił Thomas Rogne. Szkoleniowiec “Kolejorza” nie będzie miał do dyspozycji jedynie Pawła Tomczyka i Roberta Gumnego. Z kolei Jakub Kamiński prawdopodobnie otrzyma wolne z powodów osobistych.

Na kogo warto zwrócić uwagę?

Obrońcy warszawskiej ekipy z pewnością zwrócą szczególną uwagę na Christiana Gytkjaera. Duński snajper imponuje formą strzelecką. W tym sezonie wpisywał się na listę strzelców już 15-krotnie i samodzielnie prowadzi w klasyfikacji strzelców.

Proponowane rynki

Lechici bardzo dobrze spisują się na własnym terenie. Piłkarze z Wielkopolski są u siebie niepokonani od października minionego roku. Z kolei Legia ma problemy z grą na wyjazdach, gdzie wygrała zaledwie sześć z dwunastu potyczek. Z tego powodu warto zaryzykować selekcję “wygrana Lecha lub remis” po kursie 1,48.

Ten mecz nie powinien obfitować w bramki. Swoje zrobią również pustki na trybunach. Ze swojej strony rekomendujemy selekcję poniżej 2,5 goli po kursie 1,92. Kuszącą propozycją jest także opcja gol nie padnie w obu połowach z mnożnikiem 1,99.

Link sponsorowany: Super Tydzień

Link sponsorowany: Baw się bez ryzyka!