Barcelona stała się zmorą Simeone. Feralna passa ciągnie się od kilku lat

Antoine Griezmann

W czwartkowy wieczór poznamy drugiego finalistę Superpucharu Hiszpanii. Na stadionie im. Króla Abdullaha w Dżeddzie broniąca tego trofeum Barcelona zmierzy się z Atletico Madryt.

Katalończycy stoją przed szansą sięgnięcia po Superpuchar Hiszpanii po raz 14. w historii, z kolei stołeczny klub ma ambicję, aby triumfować w tych rozgrywkach po raz 3.

Podopieczni Ernesto Valverde przystępują do półfinałowego spotkania podbudowani serią 12 meczów bez porażki. Statystyka ta może jednak być myląca, biorąc pod uwagę, że kataloński zespół zgubił punkty w trzech z czterech ostatnich meczów w La Liga. Po remisie z czerwoną latarnią ligi – Espanyolem 2:2 bordowo-granatowi zostali doścignięci przez Real. Prowadzenie w tabeli zawdzięczają tylko lepszemu bilansowi bramek.

Za remis z najsłabszą ekipą w lidze obwiniany jest Frenkie de Jong. Holender został ukarany czerwoną kartką, przez co znacząco osłabił zespół w końcówce spotkania. Zawieszenie nie obejmuje jednak rozgrywek o Superpuchar Hiszpanii, dlatego też spodziewamy się, że 22-letni pomocnik rozpocznie mecz w wyjściowym składzie.

Obrońcy tytułu nad Zatokę Perską udali się bez kontuzjowanych Ousmane Dembele, Arthura i Marca Andre ter Stegena. Do nieobecności tego pierwszego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Francuski gwiazdor ma być gotowy do gry dopiero na fazę pucharową Ligi Mistrzów. Arthur nabawił się urazu w trakcie szaleństw na snowboardzie. Z kolei niemiecki bramkarz doznał kontuzji ścięgna w prawym kolanie, co oznacza, że miejsce między słupkami po raz kolejny zajmie Neto.

Atletico wraca do gry

Formą imponują natomiast madrytczycy. Po słabym początku sezonu drużyna prowadzona przez Diego Simeone złapała wiatr w żagle. Los Rojiblancos wygrali ostatnie cztery mecze i ponownie włączyli się do walki o mistrzowski tytuł, zbliżając się na pięć punktów do lidera La Liga. Wcześniej również stołeczny klub zapewnił sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Duża w tym zasługa duetu Angel Correa – Alvaro Morata. W trzech ostatnich meczach obaj dwukrotnie wpisywali się na listę strzelców.

Przedłużenie zwycięskiej serii będzie jednak szalenie trudnym zadaniem. Madrycka ekipa nie wygrała żadnej z ostatnich dziewięciu bezpośrednich konfrontacji z katalońskim gigantem. Cztery z tych spotkań zakończyły się remisem, a pięciokrotnie triumfowała Barca.

Argentyński szkoleniowiec do Arabii Saudyjskiej nie zabrał Diego Costy, Sime Vrsaljko i Thomasa Lemary. Z kolei występ Stefana Savicia stoi pod znakiem zapytania. Do podstawowej jedenastki powinien wrócić z kolei Koke, który zająłby miejsce Hectora Herrery.

Na kogo warto zwrócić uwagę?

Kamery w czwartkowy wieczór z pewnością będą często zwracały uwagę na Antoine’a Griezmanna. Były napastnik Atletico został latem sprowadzony na Camp Nou za astronomiczne pieniądze, ale w tym sezonie spisuje się znacznie poniżej oczekiwań. Zaledwie cztery bramki i jedna asysta w ostatnich ośmiu meczach? Od tej klasy napastnika wymaga się znacznie więcej.

Proponowane rynki

Diego Simeone mógł nabawić się kompleksu katalońskiego giganta po dziewięciu meczach bez zwycięstwa. Ostatni raz Atletico pokonało Barcelonę na Vicente Calderon w Lidze Mistrzów w kwietniu 2016 roku. Kurs 1,96 na wygraną Messiego i spółki brzmi jak niezła okazja.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że drużyna z Camp Nou w ostatnich meczach z madryckim zespołem miała ogromne problemy ze sforsowaniem obrony rywala. W żadnym z ostatnich dziewięciu spotkań nie strzeliła więcej niż 2 goli. Selekcja poniżej 1,5 bramki Blaugrany po kursie 1,74 jest jak najbardziej uzasadniona.

Za mniejszą stawkę zaryzykowalibyśmy opcję Messi strzeli pierwszy, Barcelona wygra z mnożnikiem 4,65.

Linki sponsorowane:

Baw się bez ryzyka!